AUGUST KANERT / MARGARETE HOEFER
Dziadek sam robił swoje rękawice – tłumaczenie rozdziału
UWAGA – artykuł odnosi się tu do dawnej techniki „hakowania”, nie do współczesnego szydełkowania. Prawdopodobnie chodzi o szydełkowanie sposobem tunezyjskim. Na rycinie przedstawiono rękawiczkę wykonaną przez autora wspomnień, a nie jego dziadka. (Rękawica ma oddzielny tylko kciuk, rękawiczka – 5 palców osobno).

fragm. opublikowany na podstawie Prawa Cytatu
„Mój dziadek ze strony matki, rolnik z miejscowości Reichau w powiecie Mohrungen (Boguchwała koło Morąga), wykonywał swoje rękawice z jednym palcem własnoręcznie. Jako narzędzie pracy używał haka, który wystrugał sobie z kości. Był to długi, sprężysty kawał kości, prawdopodobnie z końskiej nogi. Dziadek był weterynarzem–samoukiem i znał się na tym.
Dziadek opowiadał mi, że było to stare rzemiosło przekazywane w naszej rodzinie przez męskich przodków. Tą techniką wykonywano nie tylko rękawice, lecz także inne elementy odzieży w czasach, gdy robienie na drutach i tkanie nie były jeszcze znane. Materiałem były włókna z sierści zwierzęcej.
Lubiłem przyglądać się mojemu drogiemu dziadkowi, gdy pracował nad swoimi rękawiczkami. Gdy pewnego razu zapytałem go, czy nauczy mnie pracy na tym haku, odpowiedział: „O, jasne! Pilnuj tylko, żeby nici się nie plątały, wtedy dostaniesz w ręce zwitek wełny i zaczniemy.” I tak się stało. Po wielu próbach i błędach w końcu udało mi się wytworzyć coś w rodzaju opaski na nadgarstek. To był dobry początek. Niestety dziadek musiał nagle wyjechać z wizytą służbową, a rękawica pozostała niedokończona. Tak to czasem bywa przez stulecia.
Dopiero w roku 1930, gdy mój dziadek dawno już nie żył, wpadłem na pomysł, by na nowo podjąć tę dawną „ręczną robotę”. Tym razem jednak nie robiłem rękawic z jednym palcem, lecz rękawiczki z pięcioma palcami. Jako hak wyrzeźbiłem sobie narzędzie z drewna grabowego. Po licznych próbach i poprawkach udało mi się w końcu wykonać rękawiczkę w taki sposób, że mogłem ją komuś pokazać. O kontynuacji tej umiejętności nie myślałem już wtedy zbyt poważnie.
W roku 1940 mogłem uczestniczyć w zwiedzaniu Muzeum Kryminalnego w Königsbergu (Królewcu). Zaprezentowano tam między innymi odzież dziewczęcą wydobytą z torfowiska niedaleko Königsbergu. Powiedziano nam, że kwasy humusowe, które zakonserwowały to znalezisko, mogą mieć około tysiąca lat, być może nawet więcej. Sukienka była bardzo mała; najwyżej mogłaby pasować na ośmioletnie dziecko. Naturalnie kwasy torfowe mogły spowodować jej skurczenie, dlatego pierwotnie musiała być większa.
Odzież ta była ciemnobrązowa i wykonana z grubej wełny. Jej sposób wykonania przypominał mi bardzo rękawicę mojego dziadka. Około roku 1960 również w okolicach Kilonii znaleziono odzianego człowieka w torfowisku. Opis odzieży odpowiadał znaleziskom z Königsbergu. Ówczesne artykuły prasowe podkreślały, że technika wykonania tego odzienia nie jest już dziś znana. Nie widziałem tego znaleziska i nie wiem, gdzie się obecnie znajduje.
Moim zdaniem może istnieć związek między obydwoma znaleziskami z torfowisk a ręczną pracą mojego dziadka. A zatem pojawia się pytanie: dlaczego rodzaj tej ręcznej techniki nie jest już powszechnie znany? Może umiejętności naszych przodków wcale nie zostały zapomniane. Może była to najstarsza metoda obróbki wełny stosowana przez naszych pradziadów, która z czasem zanikła.
Hak, którym pracował mój dziadek, był najwidoczniej narzędziem starożytnego męskiego rzemiosła, ponieważ kobiety zajmowały się wytwarzaniem przędzy z włosia. Zwracam się jednak do kobiet z Prus Wschodnich, które były strażniczkami dawnych zwyczajów — czy znają tę technikę?
Instrukcja wykonywania rękawiczek palczastych techniką hakowania
Do męskiej rękawiczki pokazanej tu w pomniejszeniu (rysunek) nabiera się 36 luźno zahakowanych oczek łańcuszka. W rzeczywistości jest to 36 oczek, które układają się w jeden ciąg, jedno za drugim. Wełniana nić jest dwukrotnie owinięta wokół lewego palca. Kciuk i palec środkowy lewej ręki służą jako uchwyt do utrzymywania nici roboczej. Hak trzymany jest w prawej ręce, jak obierak do ziemniaków.
Oba końce łańcuszka trzyma się razem, hak przeciąga się przez pierwsze oczko z lewej strony, a nitkę trzymaną palcem wskazującym chwyta się hakiem i przeciąga przez oczko. Pętelka pozostaje na haku. Następnie hak przeciąga się przez drugie oczko, ponownie chwyta nitkę i przeciąga przez oczko. To samo z trzecim oczkiem itd., aż wykona się pełne okrążenie. Pracuje się zawsze w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara.
Ten początek jest najtrudniejszą częścią, ponieważ praca początkowa stale zsuwa się z palców. Gdy to zostanie opanowane, wszystko dalsze jest bardzo proste.
Mankiet rękawiczki — wygląda to niemal jak ocieplacz na nadgarstek — wykonywano wyłącznie w wewnętrznej połowie oczek. W części środkowej rękawiczki natomiast hakowano naprzemiennie raz w wewnętrzną, raz w zewnętrzną połowę oczka. Tu nie ma żadnych ograniczeń dla fantazji, można np. zahakować tylko połowę oczek.
Wewnętrznie, podwójnie, zewnętrznie — albo później, tak jak przy palcach — po prostu zwyczajnie zahakowane, to znaczy: używa się tylko zewnętrznych połówek oczek.
Gdy trzeba zwiększyć liczbę oczek, na przykład przy części kciuka, wprowadza się hak dwukrotnie pod to samo oczko i otrzymuje dzięki temu dodatkowe oczko. To znaczy: dodawanie.
Przy ujmowaniu oczek, na przykład przy zamykaniu palców, chwyta się hakiem dwa leżące obok siebie oczka jednocześnie i przeciąga przez nie nitkę. Czasami trzeba przeciągnąć robótkę przez dłoń i dopasować — nic nie może być zbyt ciasne ani zbyt luźne.
Robótka postępuje aż do miejsca, w którym ma powstać otwór na kciuk. Teraz należy zahaczyć nieco luźniejszych oczek łańcuszka i połączyć je z robótką. Ostatnim oczkiem łańcuszka hak wprowadza się przez dziewiąte oczko robótki i dalej kontynuuje się hakowanie. Wielkość otworu na kciuk zależy zawsze od obwodu kciuka. Podane liczby to tylko orientacja. Pracuje się aż do zewnętrznej krawędzi palca wskazującego, wtedy ponownie się zatrzymuje i liczy oczka. Może być ich teraz około 60, w zależności od częstotliwości dodawania oczek wynikającego z poszerzania się dłoni. Dwadzieścia trzy oczka przypadają na palec wskazujący i środkowy, a pozostałe dwadzieścia osiem na palec serdeczny i mały, które na początku łączy się razem w jedną część. Przeciwległe oczka między palcem środkowym a serdecznym łączy się luźno pomocniczą nitką. Potem przeciwległe oczka dla każdego pojedynczego palca również łączy się luźno nitką.
Każdy palec rozpoczyna się od palca wskazującego, gdzie rząd jest już zakończony. Przy palcach należy haczyć możliwie ciasno (tylko zewnętrzne połowy oczek). Po zakończeniu palca wskazującego przeciąga się nitkę przez pozostałe oczka palca i mocno ją zaciska.
Jeśli coś nie wyjdzie równo, można wszystko łatwo spruć i poprawić. W przeciwieństwie do szydełkowania nie przeciąga się tutaj haka przez wszystkie oczka. Dzięki temu można robić znacznie luźniejsze i bardziej równe oczka. Dopiero niedawno pokazano publicznie na wystawie wschodniopruskiej, jak tę starą technikę odtworzono. Czy mogę mieć nadzieję na odzew od osób potrafiących pracować tą metodą?
Starodawnej umiejętności wykonywania rękawic metodą hakowania nauczyła się również pani Margarete Hoefer, z domu Adametz — z Warglitten, i tak nam o tym opowiada:
Na majątku Schilddeck w powiecie Osterode był stary pasterz, który podczas pilnowania owiec zbierał wełnę z drzew, krzewów i płotów. Przędł ją przy pilnowaniu stada, używając małego wrzeciona, uzyskując grubą i dość nierówną nić. Następnie własnoręcznie wystruganym drewnianym hakiem „hakował” z niej rękawice. Żona właściciela majątku, pani Sophie Hardt, nauczyła się tej techniki od niego i pokazała ją także mnie. My, kobiety, udoskonaliłyśmy tę metodę, używając dobrej wełny i właściwych narzędzi, a także najpierw dziergałyśmy na prawo, potem na lewo bardziej elastycznych mankietów, nazywanych na Warmii i Mazurach „Mauchen”, i do nich hakowałyśmy rękawiczki. Technika ta polega na tym, że biegnąca nić robocza nie jest przerabiana jak w szydełkowaniu, lecz przeciągana jedynie przez przednią połówkę oczka. Dodawanie i ujmowanie oczek odbywa się tak samo jak przy dzierganiu.
Rękawice są bardziej zwarte niż dzianina, bardzo trwałe oraz odporne na wodę, śnieg i lód. Wykonałam tą techniką niezliczoną liczbę par: rękawice jednopalczaste, rękawice z trzema palcami do prowadzenia wozu, rękawiczki z palcami do jazdy konnej. Robiłam je kolorowo haftowane lub tylko w paski i przekazałam tę umiejętność wielu młodym dziewczętom, które rozpowszechniły ją teraz także tutaj, w Holsztynie.
Od jednej mieszkanki Schilddeck wiem, że na świątecznym stole dla leśniczego i ogrodnika często leżały hakowane rękawice, które pani Hardt wykonała własnoręcznie.”
