Po pierwsze – warto zwrócić uwagę na to, jak sobie ludzie radzili bez zeszytów w kratkę i innych pomocy projektowych – sami sobie rysowali kratki.
Po drugie – występuje tu coś coś, czego nam bardzo dzisiaj brakuje, czyli nadanie nazw konkretnym motywom, dzięki czemu próba usystematyzowania i opisania wzorów wydaje się być łatwiejsza. A jak bardzo jest to potrzebne pokazuje nam przykład katalogów dziewiarskich wzorów norweskich.
I mamy takie śliczne nazwy wzorków: kwiateczek, przyramek, listeczek, kuleczki, itp. Cudne!
Po trzecie – niesamowite, że ktoś się postarał, by zachować te wzory dla pokoleń, opracowując je graficznie z pokazaniem autentycznej kolorystyki.
źródło: Jan Piotr Dekowski https://www.bibliotekacyfrowa.pl/dlibra/publication/edition/95542







1 Comment