Transkrypcja artykułu wykonana w technologii AI. Wyszukała i opracowała Anna Bednarz.
ZWIEDZAMY WYTWÓRNIE KRAJOWE – WZNOWIENIE1
WCHODZIMY do znanej w Polsce wytwórni trykotaży.
W sieni fabrycznej wyczekuje swej kolei kilka bel przędzy jedwabnej i wełnianej, przybyłej z Łodzi czy Częstochowy. Z zagranicy bowiem sprowadzamy obecnie tylko nieliczne, najcieńsze numery przędzy bawełnianej, częściowo jedwab; pozostały surowiec niezbędny do wyrobu trykotaży, materyałów dzianych i pończoszniczych posiadamy w kraju.
Potrzeba 3—4 miesięcy ciężkiej, żmudnej pracy, jak objaśnia nas zarządzający wytwórni, aby zwoje przędzy, przybyłe do fabryki w oglądanych przez nas belach, opuściły ją już jako stosy pięknych swetrów, rękawiczek, pończoch, artykułów sportowych, bielizny jedwabnej i wełnianej. W czasie tych 4-ch długich miesięcy każdy wymieniony przedmiot przejść musi przeciętnie 10 faz produkcyjnych. Praca w fabryce jest zmechanizowana i każda maszyna czy robotnik wykonywa tylko jedną czynność z góry dla niej przeznaczoną. Skoordynowana i systematyczna, odbywa się ona w atmosferze zupełnego spokoju.
Gdy zwiedzamy nawijalnię, salę, w której odbywa się pierwsze stadium tajemniczego misterjum techniki produkcyjnej, maszyny służące do nawijania przędzy na cewki, segregowania i czyszczenia jej — drzemią bezczynnie. Zwoje różnokolorowych nici tkwią nieruchomo na wielkich, potężnych motowidłach. Ładnie to wszystko wyglądać musi w ruchu. Szkoda, że trafiłam niefortunnie na okres przerwy obiadowej, myślę z żalem.
Za chwilę jednak, kiedy wchodzimy do drugiego z kolei działu fabrycznego — obszernej hali, nabitej szeregiem skomplikowanych, wielkich maszyn, nie mam żalu, że chwilowy sen fabryki jakby na moje skinienie przerwany. Gdy bowiem donośnie huczący motor, wprowadzający w ruch całą salę, zaczyna funkcjonować — ledwie dochodzą mych uszu objaśnienia uprzejmego informatora. Spacerujemy pośród wirujących pasów, robotników zaledwie kilku — jest to zresztą jeden z nielicznych działów fabryki, zatrudniający personel męski. Jak się okazuje bowiem w wytwórni pracują przeważnie kobiety. Robota trykociarska wymaga niewątpliwie więcej zręczności, precyzyjności i uwagi niż siły fizycznej.
W sali, którą zwiedzamy, odbywa się wyrób wszelakiego rodzaju materiałów na: trykotaże, bieliznę jedwabną, wełnianą i kostiumy kąpielowe. Produkcja fabryki, wytwarzającej wszelkie trykotaże i wyroby pończoszniczo-dziane, obejmuje bowiem kilka działów.
Oto dziwaczne pękate maszyny, opasane niby gospodarskimi fartuchami różnobarwnym materiałem trykotowym, który wyrabia się w formie worów. W drugiej dużej sali produkuje się pończochy i skarpetki. Każda z pracujących tu maszyn pończoszniczych najnowszego typu wyrabia jednocześnie 20 pończoch. Maszyny te sprowadzone w latach 1926–1927 do Polski zapoczątkowały rozwój naszej produkcji pończoszniczej, uniezależniając nas w tej dziedzinie od towaru zagranicznego, sprowadzanego przeważnie z Niemiec i Francji.
Produkcja materjałów desenjowych odbywa się na bardzo skomplikowanych i precyzyjnych maszynach, a do wyrobu każdego desenju stosuje się inne dodatkowe a bardzo kosztowne ich części.
Nim materjał wychodzący stąd poprzez aperaturę i mechaniczną krajalnię dostanie się do działu konfekcji, poddany jest on szczegółowej kontroli. System kontrolowania każdej oddzielnej fazy produkcyjnej gwarantuje jedynie przy dzisiejszej metodzie wytwórczości mechanicznej wysoką gatunkowość towaru. Pamiętać o tem należy i dokonywać zakupów w magazynach solidnych, nie popierać podejrzanej tandety „tanich źródeł” — która w rezultacie dużo więcej kieszeń nadszarpnie niż wydatek dokonany w firmie odpowiedzialnej. W zwiedzanej przez nas fabryce trykotaży system kontroli przeprowadzany jest w całej rozciągłości i z największą dokładnością.
Dział konfekcji odmienny zupełnie niż poprzednie przedstawia widok — to już nie hala fabryczna — to zwykła szwalnia. Szereg młodych robotnic schylony nad rzędami niewielkich maszyn. Każda z pozornie jednakowych tych maszyn do innego służy celu: ta wyrabia tylko ramionka do koszul, tamta szyje reformy jedwabne, jeszcze inna robi obręby i mechanicznie naciąga gumę.
W dziale aperatury i prasowania widzimy formy metalowe nagrzewane, na które naciąga się zwilżone uprzednio pończochy, skarpetki lub rękawiczki dla nadania im odpowiedniego kształtu, a po zdjęciu z form przechodzą one do mechanicznej prasy, w której zostają ostatecznie wykończone.
Liczne grono pracownic zatrudnia również sortownia. W sortowni wykonywa się kontrolowanie, wykończenia i rozdzielanie gotowego już towaru podług zamówień.
W tzw. wzorowni leży wspaniała kolekcja wszystkich wyrobów fabryki. Przybywający ze wszystkich stron kraju kupcy znajdują pełny wybór towarów, potrzebnych do
uzupełnienia swoich magazynów. W magazynie fabrycznym widzimy towar podzielony na paczki, przygotowany do wysyłki pocztą i koleją. W długich szafach na oddzielnych, odpowiednio ponumerowanych półkach spoczywają działami: kostiumy kąpielowe, koszule i swetry, rękawiczki, skarpetki, kamizelki i t. p., całe bogactwo fabryki. Obecnie w wytwórni przygotowywane są modele na zimę 1933 i na wiosnę 1934 r. Modele i żurnale sprowadza się z Wiednia i Paryża2.
Tam bowiem specjalni malarze wydają albumy z wzorami trykotàży, które następnie po całym krążą świecie. Dotrzymanie tempa zagranicy zarówno w metodach produkcji (wszelkie oglądane przez nas maszyny są ostatnim wyrazem tego, co w zakresie techniki produkcyjnej
wyrobu trykotaży dotąd wymyślono), jak i w służeniu wszechwładnej pani modzie, produkowaniu wszelkich „dernier cri” oraz dostosowanie w miarę możliwości cen
towaru do obecnie zmniejszonej znacznie siły nabywczej konsumenta — oto hasła pracy polskiego przemysłu trykotarskiego.
Stwierdzenie tego powinno zachęcić konsumenta polskiego do wyrzeczenia się, bez żadnej zresztą szkody dla siebie, noszenia swetrów wiedeńskich, rękawiczek czy pończoch niemieckich lub francuskich. Popieranie wyłącznie wyrobów produkcji krajowej nie zawsze, jak wi-
dzimy, wymaga poświęcenia.
W. Rudzińska


Przypisy, linki
- Pani Domu : miesięcznik poświęcony organizacji gospodarstwa domowego : organ Instytutu Gospodarstwa Domowego : organ Związku Pań Domu. 1933, Nr 9 LINK ↩︎
- Zaopatruje się w nie fabryka o tyle wcześniej, nim ukażą się one w oknach wystawowych Paryża i Wiednia, że magazyny i sklepy polskie równocześnie z obu stolicami mody rewię nowości klientom swym prezentują. ↩︎
