Ku pamięci Ireny Turnau

oprac. Anna Bednarz, aktualizacja 01/09/2025


2 sierpnia minęła 17. rocznica śmierci prof. Ireny Turnau (1925–2008).
Wybitna badaczka historii dziewiarstwa pozostawiła po sobie imponujący dorobek naukowy i liczne kontakty międzynarodowe. Była uczoną niezwykle pracowitą, a jednocześnie osobą otwartą i serdeczną, dzięki czemu zyskała szacunek i sympatię badaczy na całym świecie.

Szczególnym świadectwem pamięci o Profesor jest zamieszczony poniżej przetłumaczony tekst dr. Negleya Harte’a z University College London, który stanowi nie tylko pożegnanie, ale i cenne źródło wiedzy o jej osobowości, działalności naukowej i roli, jaką odegrała w środowisku akademickim także poza Polską.

Podaję również odnośniki do wspomnień opublikowanych w Gazecie Wyborczej – ich lektura wymaga jednak wykupienia dostępu do archiwum dziennika:

  • Irena Turnau – we wspomnieniach Joanny Turnau-Regnard i Jana Turnaua, 18/08/2008, LINK
  • Irena Turnau 1925-2008 – we wspomnieniach Jana Turnaua, 09/08/2008, LINK
  • Prof. dr hab. Irena Turnau – we wspomnieniach Jerzego Maika, 06/10/2008, LINK – fragment:

Wspomniałem już, że Pani Profesor chętnie dzieliła się ze mną swoją wiedzą i doświadczeniami. Drzwi Jej mieszkania zawsze stały przede mną otworem, na stoliku czekała filiżanka herbaty i ciasteczka, na biurku zaś nowe książki lub nadbitki, jakie właśnie zdobyła. Chętnie słuchała, nad czym pracuję, co ostatnio napisałem, a jeszcze chętniej chyba przekazywała mi nowinki ze świata historii włókiennictwa. Wiem, że podobnie przyjmowany był każdy, kto do Niej trafiał, a wynikało to chyba po części z tego, że nigdy nie było dane Jej wykładać w szkole wyższej, co zawsze chciała robić. Dlatego właśnie tak chętnie przekazywała nam swoją wiedzę, pożyczała książki i pisała sprawozdania i recenzje z książek przeczytanych.

Zwracam się z uprzejmą prośbą do osób, które znały panią profesor Irenę Turnau, o przesyłanie mi informacji, fotografii i materiałów w celu uzupełnienia jej biografii.

e-mail: contact@muzeumdziewiarstwa.com

Ku pamięci Ireny Turnau – wspomnienie dr Negleya Harte’a z University College London

LINK ŹRÓDŁOWY

Profesor Irena Turnau (1925–2008) po raz pierwszy zaistniała w świadomości brytyjskich historyków tekstyliów w 1973 roku, kiedy uczestniczyła w konferencji zorganizowanej na Uniwersytecie w Yorku, drugiej z cyklu konferencji Pasold Research Fund, których inicjatorem był Kenneth Ponting, pierwszy dyrektor Fundacji. Wielu uczestników zapamiętało wtedy swoje pierwsze wrażenie z jej obecności: doskonale zorientowana w sprawach Polski i Europy Wschodniej, erudytka zarówno w zakresie historii techniki, jak i historii mody, zwykle traktowanych jako odrębne dziedziny, mimo wielkiego wówczas podziału Wschód–Zachód, a przy tym żywa, dowcipna, błyskotliwa i bardzo indywidualna, żeby nie powiedzieć ekscentryczna; z pewnością osobowość oryginalna.

W Yorku szczególne wrażenie zrobiły na niej… kaczki. Uniwersytet w Yorku, istniejący wówczas zaledwie od dekady, posiadał modernistyczne kolegia wzorowane na oksfordzkich i cambridge’owskich, z eleganckimi stawami czy fosami, w których pływały kaczki. W słoneczny dzień, kiedy rozpoczęły się obrady, szklane panele wychodzące na wodę zostały rozsunięte i kaczki weszły do środka, kładąc się spokojnie w cieniu sali wykładowej, podczas gdy Ken Ponting rozpoczynał swoje wystąpienie. Publiczność była oczywiście całkowicie skupiona, a Irena przez lata wspominała te „intelektualne kaczki w Anglii”, dodając z humorem: „w Polsce nasze kaczki są głupie i nigdy nie chodzą na konferencje”.

Od tamtej pory często odwiedzała Anglię, wspierana finansowo przez Pasold Research Fund, w czasach, gdy nawet najwybitniejszym polskim uczonym trudno było sobie pozwolić na wyjazdy badawcze za granicę. Pamiętam jej dziewczęcy entuzjazm, z jakim ściskała teczkę pełną notatek, gdy prowadziłem ją pod koniec lat 70. do czytelni British Museum (wówczas jeszcze w starej siedzibie). Pokazałem jej, jak korzystać z katalogu i składać zamówienia. Była przygotowana na dzień pracy naukowej. Ku mojemu zdziwieniu wróciła do mojego biura na University College London jeszcze przed południem. Wyjaśniła, że obsługiwał ją czarnoskóry pracownik, którego akcent sprawił jej trudność w zrozumieniu. Sugerowała, półżartem i z przeprosinami, że skoro sama mówi trudnym angielskim, łatwiej byłoby jej porozumieć się z białym asystentem, by zminimalizować barierę językową. Dla niej brzmiało to rozsądnie, ale w British Museum nie zostało to dobrze przyjęte. Od tego czasu piętrzono przeszkody w dostępie do książek. „Żałuję” — mówiła potem z przekąsem — „że nie potraktowali w ten sposób Karola Marksa”.

Jej życie zawodowe naznaczone było odmową wstąpienia do partii komunistycznej w Polsce, a życie osobiste — odmową podporządkowania się Kościołowi katolickiemu. Jako liberalna racjonalistka żyła w Polsce w zupełnie niewłaściwym czasie. Pochodziła z rodziny ziemiańskiej i pamiętała, jak w 1945 roku komuniści wkroczyli na podjazd przed domem jej ojca. „Przeszłam” — jak to kiedyś powiedziała — „od fazy feudalnej do fazy socjalistycznej, całkowicie omijając fazę mieszczańską”.

Studia rozpoczęła na tajnym uniwersytecie w Warszawie w ponurych latach 1943 roku. Jej narzeczony zginął w powstaniu warszawskim w 1944 roku, walcząc o dawną wolną Polskę. Zdecydowała się już nigdy nie wyjść za mąż. Kontynuowała studia socjologiczne po wojnie — na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, a następnie na nowym Uniwersytecie Wrocławskim, który zastąpił dawny uniwersytet niemiecki we Wrocławiu (Breslau). Tam w 1949 roku uzyskała pierwsze zatrudnienie akademickie, a rok później obroniła doktorat na temat socjologii zmian w strukturze ludności Wrocławia — tematu trudnego i wrażliwego.

Odmowa podporządkowania się linii partyjnej uniemożliwiła jej dalsze wykładanie socjologii. Przez trzy lata pracowała jako bibliotekarka, zanim powróciła do życia naukowego jako historyczka kultury materialnej. Była to dziedzina, w której nie trzeba było być marksistą, aby tworzyć prace akceptowane przez marksistów. Wyspecjalizowała się w badaniach nad tekstyliami i ubiorem. To okazało się wyborem niezwykle owocnym. Pracowała w tej dziedzinie aż do końca życia w Instytucie Historii Kultury Materialnej PAN, uzyskując tytuł profesora w 1983 roku. Napisała 14 książek oraz liczne artykuły i referaty konferencyjne.

Co najmniej cztery z jej książek (znam właśnie te cztery) zostały przełożone na język angielski. Choć wydane skromnie przez Polską Akademię Nauk, wszystkie są pracami o dużym znaczeniu. History of Dress in Central and Eastern Europe from the Sixteenth to the Eighteenth Century (1991) to przemyślane i dobrze udokumentowane studium „strojów narodowych” — tematu, który łatwo trywializować, czego Irena zdecydowanie unika. History of Knitting before Mass Production (1991) pełna jest rzetelnych informacji źródłowych zebranych z wielu krajów Europy, w dziedzinie, która również bywa spłycana. European Occupational Dress (1994) także jest pracą dobrze ugruntowaną i wnikliwą. Z kolei Hand-Felting in Europe and Asia from the Middle Ages to the 20th Century (1997) to niezwykłe, międzynarodowe studium niemal zapomnianego zagadnienia.

Czytając dziś jej książki — wszystkie z osobistą dedykacją „z najlepszymi życzeniami od autorki” — uświadamiam sobie, jak ciężko pracowała i jak staranną była badaczką: inteligentną, wnikliwą i ostrożną tam, gdzie inni poprzestawali na kompilacjach. Z zaprzyjaźnioną rodziną Pontingów łączyła ją wielka sympatia; żywiła też ogromną czułość, niemal matczyną, wobec Pat Hudson, obecnej dyrektorki Fundacji. Moje własne dzieci czuły przed nią respekt.

Około 1980 roku Ken Ponting poprosił mnie, bym odebrał ją z Heathrow i zawiózł na konferencję w Cambridge. Jechaliśmy autostradą M4, gdy oznajmiła: „musimy kupić banany”. Uwielbiała je, a w Polsce były wtedy praktycznie nieosiągalne. Powiedziałem, że można je kupić wszędzie, lecz wkrótce przekonałem się, że na trasie M4, M25 i M11 nie jest to takie proste. W końcu udało się zdobyć kilka sztuk, ku jej ogromnej radości. W Cambridge, przechodząc przez ulicę, zawahała się i wyznała, że nie potrafi określić, z której strony nadjeżdżają samochody. „Samochody w Anglii” — stwierdziła — „nie jeżdżą jak w naturze”.

Irena Turnau była wspaniałą kobietą, wielką uczoną o międzynarodowej renomie, a przy tym osobą pełną uroku i poczucia humoru — choć wymagającą w kontaktach. W kręgu historyków tekstyliów w Anglii wspominana jest z wielką sympatią i podziwem.

Jestem wdzięczny jej wybitnemu bratu, Janowi Turnauowi, za informacje zawarte w nekrologu opublikowanym w „Gazecie Wyborczej” 18 sierpnia 2008 roku, oraz jego córce, Joannie Turnau-Renard, za przesłanie francuskiego tłumaczenia, które stało się podstawą do przygotowania odpowiedniego wspomnienia w „Bulletin du Centre International d’Étude des Textiles Anciens”.

Negley Harte, University College London


3 Comments

Zostaw odpowiedź