Anna Bednarz
Musée de Cluny – średniowieczne artefakty

Badania nad korzeniami polskiego dziewiarstwa nieustannie prowadzą do miasta, którego nazwa od ponad trzydziestu lat przewija się w moim prywatnym życiu jak refren ulubionej melodii. Paryż, bo o nim mowa, to miejsce szczególne dla mnie i całej mojej rodziny, utkane z naszych wspólnych lub samotnych podróży, które z biegiem lat splotły się w jedną opowieść. Pisząc ten artykuł sięgam więc nie tylko po wyniki historycznych badań, ale również po osobiste doświadczenia i wspomnienia z przedeptanych ścieżek.
Dzięki małemu przewodnikowi sporządzonemu kilkadziesiąt lat temu ręką troskliwej mamy, która pierwsza z nas odkrywała paryskie zakamarki, szybko trafiłam do Musée de Cluny1, w którego chłodnych wnętrzach historia oddycha kamieniem i tkaniną. Były to czasy bez Internetu i bez GPS-u, gdy w naszych księgarniach boleśnie brakowało książek, w tym także podróżniczych i map, więc taki prywatny bedeker był prawdziwym skarbem – kluczem otwierającym miejsca ukryte przed tłumem turystów ustawiających się w tym samym czasie w długie kolejki do Luwru czy Wieży Eiffla. Wspominam o nim dlatego, że ręczne pisanie książek, rysowanie map, jak i kaligrafia to dziś coś równie abstrakcyjnego, wyjątkowego i cennego, jak ręcznie wykonane pończochy.
Utracony niestety podczas kolejnych przeprowadzek, mały, starannie wykaligrafowany notesik zdaje się należeć już do rzeczy niemal mitycznych. Dziś jego miejsce w tej podróży w czasie zajął angielskojęzyczny przewodnik po muzeum sztuki średniowiecznej2, od którego właśnie zaczynamy opowieść o francuskim dziewiarstwie i wzornictwie. Dla mediewistów i badaczy sztuki tekstylnej to muzeum jest prawdziwą kopalnią wiedzy i miejscem niezwykle pobudzającym wyobraźnię. W swej kameralnej skali nie ma szans w rankingu popularności z Luwrem czy Musée d’Orsay, a jednak wciąż mocno inspiruje zarówno historyków sztuki, jak i projektantów poszukujących źródeł współczesnego wzornictwa.
W tym pięknie wydanym przewodniku brak jest jakiejkolwiek wzmianki o dzianinie, mimo że stanowi ona istotny element historii technik włókienniczych. Pojawia się natomiast sprang — technika starsza od dziewiarstwa, polegająca na tworzeniu elastycznych struktur z jednej nici, splecionej w system oczek. Prezentowany przez muzeum obiekt to pochodząca z Egiptu siatka na włosy, datowana na V wiek.
Choć nie posiadamy wystarczających dowodów, by jednoznacznie stwierdzić, że sprang wpłynął bezpośrednio na rozwój dziewiarstwa, nie można wykluczyć, że istniał pewien związek pośredni – zarówno w zakresie idei tworzenia oczek, jak i samego dążenia do uzyskania rozciągliwych struktur tekstylnych. Współistnienie różnych technik, takich jak sprang i nålebinding, sugeruje, że w różnych kulturach rozwijały się równoległe sposoby osiągania podobnych efektów funkcjonalnych i estetycznych, co mogło z czasem doprowadzić do powstania technik znanych nam dziś jako dziewiarstwo.



Musée de Cluny, Paryż
Przewodnik po Musée de Cluny (wyd. ang. 2010 r.) prezentuje ponad dwieście dzieł ilustrujących różne okresy reprezentowane w zbiorach muzeum. Najsławniejsze z nich to cykl tapiserii pt. „Dama z jednorożcem”.
Nazwa muzeum nie jest przypadkowa. Zawdzięcza ją swojej pierwotnej funkcji — była to miejska rezydencja, której gospodarzami od 1334 roku byli opaci z klasztoru Cluny. Warto zatrzymać się przy tym wątku na chwilę, ponieważ w historii polskiego dziewiarstwa będzie on jeszcze powracał.
Założone w 910 r. w Burgundii Opactwo Cluny – Abbaye de Cluny, było jednym z najważniejszych ośrodków życia monastycznego w średniowiecznej Europie. W tym benedyktyńskim klasztorze rozpoczęła się potężna reforma zakonna, która na przełomie X i XI wieku objęła dziesiątki wspólnot w całej Europie. Stał się on nie tylko duchowym, ale także kulturalnym centrum kontynentu, promieniując wpływami religijnymi, liturgicznymi i artystycznymi.

Cluny Abbey, Burgundia – średniowieczne centrum religijne, polityczne i kulturalne.
W 1385 roku w Opactwie Cluny odnotowano dwadzieścia dwie pary rękawiczek, wykonanych techniką nalbinding3.
Francuskie wzornictwo liturgiczne
Z wpływem klasztoru na oblicze średniowiecznego chrześcijaństwa nierozerwalnie związane są architektura i sztuka, w tym również rzemiosło tekstylne. Mnisi kluniaccy słynęli z dbałości o liturgię, co przekładało się na wysoką jakość i bogactwo wyposażenia kościołów – w tym również szat liturgicznych, ornatów, kap, tkanin obiciowych i haftów. W klasztorach rozwijały się pracownie hafciarskie i tkackie, w których powstawały kosztowne tekstylia do użytku sakralnego.

Kapa, mitra, dziergana rękawica i but z Saint-Bertrand-de-Comminges4.
Francuskie wzorce stawały się coraz bardziej powszechne – zarówno w duchowości i organizacji życia, jak i w dekoracyjnym wzornictwie. Średniowieczna liturgia opierała się na idei, że wszystko, co najlepsze, należy się przede wszystkim Bogu. Uroczystości religijne wymagały wyjątkowej oprawy, a zdobyte podczas wojen czy wypraw krzyżowych kosztowności przekazywano Kościołowi „na chwałę Bożą”. Skarbce kościelne wypełniały złote kielichy, monstrancje i relikwiarze inkrustowane drogocennymi kamieniami i zdobione kunsztownym grawerunkiem. Stąd wywodzi się również tradycja używania przez kapłanów niezwykle bogatych i pełnych kunsztownych detali szat liturgicznych, koronkowej bielizny ołtarzowej i wszelkiego rodzaju kobierców, baldachimów czy sztandarów.
Zabytkowe szaty liturgiczne mogą dzisiejszemu obserwatorowi wydawać się sprzeczne z zakonnymi ślubami ubóstwa, ale w średniowieczu nie świadczyły o przepychu, a raczej symbolizowały oddanie i szacunek dla sacrum. Obecnie mają głównie wartość historyczną i są używane z myślą o zachowaniu kościelnej tradycji. W muzeach i klasztorach przetrwały do dziś kunsztownie wykonane przykłady takich tkanin – m.in. przetykane złotem i srebrem ornaty, misterne, koronkowe alby, a także zdobione złotymi nićmi dziane rękawiczki liturgiczne, będące cennym świadectwem najstarszych technik dziewiarskich.
Tak rozbudowane wzornictwo było możliwe dzięki dynamicznemu rozwojowi rzemiosła już w średniowieczu. Wzrost zapotrzebowania na bogate dekoracje liturgiczne i użytkowe przyczynił się do powstania wyspecjalizowanych warsztatów rękodzielniczych. Utworzone w X wieku w Italii pierwsze cechy rzemieślnicze szybko stały się wzorem dla innych krajów Europy. Rzemieślnicy skupiali się na doskonaleniu konkretnych technik, wynosząc je na bardzo wysoki poziom. Dostęp do najlepszych materiałów: jedwabiu, barwników, metali szlachetnych i kamieni ozdobnych zapewniały im liczne szlaki handlowe m.in. Jedwabny Szlak, Via Regia czy Szlak Północny.
Rękawiczki liturgiczne – najstarsze artefakty dziewiarskie Francji

Rękawiczka Pierr’a de Courpalay, opata klasztoru Saint-Germain-des-Prés, zm. w 1334 r. https://art.rmngp.fr/fr/library/artworks/gant-pontifical-de-pierre-de-courpalay_soie-textile
W muzeach francuskich zachowały się liczne dziane rękawiczki liturgiczne, które są dziś cennym źródłem informacji o starych technikach dziewiarskich. Nie znalazłam dokładnego opisu prezentowanej powyżej rękawiczki ani żadnych wyników badań ekspertów, ale domyślam się, że ażurowe resztki oryginalnego eksponatu zabezpieczono na przygotowanym współcześnie, maszynowo gładkim podkładzie, podobnie jak zrobiono to z tzw. Rękawiczką św. Wojciecha z katedry w Pradze. Czy taki drobny wzór mógł zostać wykonany ręcznie? Tak! Wszak maszyny dziewiarskie to wynalazek dopiero z końca XVI wieku. Dziewiarstwo średniowieczne charakteryzowało się stosowaniem bardzo delikatnych nici, najczęściej wełnianych lub jedwabnych. Używano też niezwykle cienkich drutów, właściwie igieł (iglic), i zazwyczaj zaczynano pracę od palców. Dopiero kiedy te były gotowe, łączono je i wykonywano dalszą część, która w obwodzie mogła mieć 150, 300, a nawet więcej oczek! Na zdjęciu widać odrębny wzór zastosowany na palcach, prawdopodobnie tak też wyglądał kciuk.
(O technice wykonania rękawiczek liturgicznych pisałam szerzej w artykule opublikowanym w Magazynie „Puch” nr 4/25.)
Dama z jednorożcem – inspiracja dla współczesnych dziewiarzy
Na elewacji budynku Musée de Cluny zachował się element dekoracji i napis: „NIHIL SAPIENTIUS TIMOR DOMINI. SERVAS MANDATA” – „Nic nie jest mądrzejsze niż bojaźń Pańska. Zachowuj przykazania”. Muszle pielgrzymie umieszczone wokół napisu stanowią wyraźne odwołanie do jednego z najważniejszych szlaków średniowiecznej Europy – Camino de Santiago, czyli Drogi św. Jakuba. Szlak ten, uznany za dziedzictwo kulturowe, został wpisany na listę UNESCO, a muszla stała się nie tylko symbolem pielgrzymowania, lecz także motywem chętnie wykorzystywanym w sztuce i rzemiośle, zwłaszcza na tekstyliach liturgicznych.

Musée de Cluny, Paryż. Muszle św. Jakuba na elewacji.
Fot. Anna Bednarz.
W zbiorach muzeum znajdują się imponujące kolekcje: malarstwa, rzeźby, witraży, gobelinów, wyrobów złotniczych, ceramiki, rzemiosła artystycznego, strojów oraz przedmiotów codziennego użytku. Razem tworzą one wielowymiarowy obraz życia, twórczości, religijności i estetyki średniowiecza. Eksponaty obejmują zarówno dzieła o charakterze sakralnym, jak i świeckim i stanowią świadectwo bogactwa realiów życia dworskiego oraz miejskiego. Muzeum nie ogranicza się wyłącznie do dziedzictwa francuskiego. W jego przestrzeni można odnaleźć dzieła z pozostałych ważnych ośrodków kulturowych średniowiecznej Europy, takich jak Anglia, Italia, Flandria, Hiszpania czy kraje niemieckie. Obecność eksponatów pochodzących z innych regionów pozwala dostrzec ogromne zróżnicowanie ówczesnych stylów artystycznych i technik pracy, a jednocześnie ukazuje silne powiązania między społeczeństwami ówczesnej Europy.
Dzięki handlowi, kontaktom dworskim, pielgrzymkom, a niekiedy także wojnom, idee artystyczne oraz rozwiązania techniczne swobodnie krążyły po kontynencie. Z perspektywy historii dziewiarstwa ma to szczególne znaczenie: pozwala prześledzić nie tylko drogi rozprzestrzeniania się modnych wzorów, lecz także sposoby przenikania patentów na narzędzia i techniki stosowane w rzemiośle tekstylnym. Poza arrasami w zbiorach muzeum znajdują się liczne przykłady haftów liturgicznych, fragmentów tkanin jedwabnych, ozdobnych pasów, szat kościelnych, tkanin obiciowych i zasłon – niektóre z nich to wyroby lokalne, inne pochodzą z Włoch, Persji czy Cesarstwa Bizantyjskiego. Dzięki tak bogatemu przekrojowi zasobów możemy prześledzić zarówno techniki wykonania, jak i zmieniające się gusta estetyczne, motywy ikonograficzne oraz symbolikę stosowaną w średniowiecznym wzornictwie.
W tym kontekście nie dziwi, że muzeum w swoich zbiorach posiada jedną z najważniejszych kolekcji tekstyliów średniowiecznych w Europie. Spośród nich najsłynniejszy eksponat stanowi cykl tapiserii Dama z jednorożcem (fr. La Dame à la licorne), który powstał pod koniec XV wieku, prawdopodobnie w warsztatach brukselskich. Cykl ten jest nie tylko arcydziełem sztuki tkackiej, ale też symboliczną opowieścią o zmysłach, duchowości i kobiecej tajemnicy. Składa się na niego zespół sześciu arrasów utkanych z wełny i jedwabiu. Ich wyjątkowość wynika nie tylko z kunsztu wykonania, ale również z symbolicznego bogactwa i niezwykłej siły oddziaływania wizualnego.
Projekty (tzw. kartony), na podstawie których je sporządzono, zostały stworzone prawdopodobnie w Paryżu, co wskazuje na ścisłą współpracę francuskich środowisk artystycznych z doskonale rozwiniętym flamandzkim ośrodkiem tkackim. Zestaw ten, złożony z pięciu tkanin przedstawiających alegorie ludzkich zmysłów (dotyku, smaku, wzroku, słuchu i węchu) oraz szóstej o tajemniczym tytule À mon seul désir – Do mojego jedynego pragnienia), uznawany jest za jeden z najwspanialszych i najlepiej zachowanych przykładów średniowiecznego tkactwa artystycznego w Europie.
Dama z jednorożcem od lat inspiruje nie tylko historyków sztuki, ale również pisarzy, filozofów, psychologów, twórców kultury wizualnej oraz projektantów tkanin. W XIX wieku ogromny wpływ na popularyzację tych tapiserii miała George Sand – pisarka i intelektualistka, która dostrzegła w nich nie tylko estetyczną wartość, ale także głębokie przesłanie symboliczne. Od tamtego czasu arrasy stały się nieodłączną częścią kulturowego pejzażu Francji, a ich uniwersalna tematyka nadal porusza współczesnych odbiorców.
Znany z cyklu tapiserii paryski jednorożec inspiruje – jak pokazuje przykład poniżej – również współczesne środowiska dziewiarskie. Znakomicie obrazuje to popularyzację francuskiego wzornictwa w przestrzeni już nie tylko europejskiej. W istocie można dziś mówić o jego globalnym oddziaływaniu, wykraczającym daleko poza granice Europy.
Jeśli ktoś uważa, że słynna norweska „gwiazdka” — Selburose — to motyw czysto norweski, a całe norweskie wzornictwo sprowadza się do prostych, geometrycznych form z epoki Wikingów, jest w dużym błędzie. Kraje północnej Europy czerpały, i jak widać poniżej, nadal czerpią pełnymi garściami inspiracje z dalekiego południa.

Unicorn Hunt Sweater, proj. Marit Noor (Ravelry) – Norwegia
Inny przykład inspiracji jednorożcem z Paryża to rękawice wykonane przez kanadyjską projektantkę:


Jednorożec z Musée de Cluny i Unicorn Glove Mittens, proj. Sarah L. Kelly (Ravelry) – Kanada


Motyw z tapiserii z Jednorożcem w Musée de Cluny i Bunny Wishes Mittens,proj. Sarah L. Kelly (Ravelry) – Kanada
Camino de Francés, czyli droga kulturowej wymiany
Podczas moich pieszych wędrówek – bo właśnie w taki sposób należy zwiedzać Paryż – przemierzyłam krok po kroku 10-kilometrowy paryski odcinek starego szlaku pielgrzymkowego Camino Francés5, aby spojrzeć na to miasto oczyma średniowiecznego wędrowca – przybysza z dalekich stron. Ta historyczna droga prowadziła piechurów i konnych z Paryża do położonego półtora tysiąca kilometrów dalej Santiago de Compostela w Hiszpanii.


1/ Współczesny pielgrzym przed katedrą w Santiago de Compostela.
2/ Muszle św. Jakuba obowiązkowo przypięte do plecaków.
Zdj. Marcin Bednarz, 2019 r.
Camino Francés, czyli w dokładnym tłumaczeniu Droga Francuska, najstarsza i najsławniejsza z dróg św. Jakuba, od momentu powstania w XI w. stała się osią rozwoju dla miast i regionów, przez które przebiegała. Przyczyniła się do budowy mostów, dróg, gospód i klasztorów służących pielgrzymom. Od XIII do XV w. pełniła rolę głównej arterii handlowej zarówno dla królestw hiszpańskich, jak i dla pozostałych regionów Europy. Była także narzędziem ponownego zaludniania terenów odzyskanych przez władców iberyjskich, którzy oferowali pielgrzymom przywileje podatkowe oraz ziemię w nowo zakładanych miastach wzdłuż trasy. W ten sposób kształtował się średniowieczny pejzaż kulturowy, pełen różnorodnych wpływów i tradycji.
W samym Paryżu odcinek Camino Francés wiedzie od dawnych przedmieść Saint-Denis, gdzie niegdyś działało potężne opactwo benedyktyńskie, aż po nowoczesne południowe dzielnice miasta, ograniczone dziś obwodnicą Boulevard Périphérique. Paryski fragment szlaku wytyczają potwierdzone w źródłach historycznych ślady średniowiecznych pielgrzymów. Drogę tę znaczą wiekowe zabytki, jak choćby usytuowana w samym sercu miasta Tour Saint-Jacques (Wieża św. Jakuba), oraz inne miejsca związane z pielgrzymowaniem, na przykład Rue Saint-Jacques – ulica, przy której w średniowieczu znajdował się szpital dla pątników i klasztor dominikanów (zwanych jakobinami).

Współczesna mapa tradycyjnych szlaków św. Jakuba w Europie zachodniej. Wikipedia.

Fragment starej mapy Paryża.
Jak się okazuje, już na samym początku tej drogi pojawia się wątek dziewiarski. W bazylice w Saint-Denis – miejscu spoczynku królów i królowych Francji – francuscy archeolodzy odnaleźli fragmenty dzianych jedwabnych rękawiczek, datowanych na XIII wiek. Wzmiankę o tym artefakcie znajdziemy, rzecz jasna, w publikacji naszej skrupulatnej badaczki historii dziewiarstwa, Ireny Turnau6. Odwołuje się ona jednak do innych autorów, którzy przytaczają kolejnych badaczy. Metodą „po nitce do kłębka” przeszukałam rozmaite opracowania – od prof. Turnau (Polska), przez Margaret T. J. Rowe (Stany Zjednoczone)7, po Helen Bennett (Szkocja)8 – aż wreszcie ślad się urwał. Udało mi się ustalić jedynie, że fragmenty rękawic (lub według niektórych źródeł – jednej rękawicy) zostały odnalezione w bardzo złym stanie i należały do „nieznanego biskupa katedry w Saint-Denis”.
Badania nad historią dziewiarstwa są, jak widać, złożone i możliwe tylko dzięki współpracy badaczy z różnych krajów. To wyraźnie pokazuje, że dziewiarstwo nigdy nie było przypisane wyłącznie jednemu narodowi, lecz stanowi element wspólnego, międzynarodowego dziedzictwa. Jeśli opisujemy jego dzieje w kontekście konkretnego kraju, warto pamiętać, że to opowieść uniwersalna, wykraczająca poza granice państwowe.
Zwiedziłam bazylikę w Saint-Denis – „rękawiczek nieznanego biskupa z katedry” nie udało mi się zobaczyć, ani nawet znaleźć ich zdjęć czy szkiców w dostępnych źródłach. Gdy czytam opisy prac archeologicznych, mam przed oczami to miejsce, gdzie przetrwały ponad 700 lat, by stać się znaczącym zabytkiem dziewiarskim i symbolicznym początkiem opowieści o francuskim dziewiarstwie. Choć wykopaliska w bazylice Saint‐Denis (głównie z lat 1953–1976 pod kierunkiem É. Salina i M. Fleury) odsłoniły liczne grobowce i artefakty tekstylne, jak luksusowe tkaniny merowińskie i elementy złotnictwa, nie znajdziemy wśród opisów wzmianki o jedwabnych rękawiczkach średniowiecznych. Rękawiczki (lub rękawiczka) biskupa nie zostały prawdopodobnie zilustrowane, nie są także obecnie eksponowane w zbiorach Musée d’Archéologie Nationale czy jednostkach Unité d’Archéologie de Saint-Denis.
Choć pielgrzymi rozpoczynali wędrówkę w różnych miejscach, zazwyczaj na progu własnego domu, za symboliczny początek francuskiego odcinka szlaku uchodziła bazylika w Saint-Denis – to stąd wiodło Camino de Francés. Trasa ta stanowi znakomity przykład historycznej drogi sprzyjającej intensywnej wymianie kulturowej. Za sprawą pielgrzymów oraz obsługujących ich kupców modowe tendencje, techniki rzemieślnicze, wzornictwo i motywy dekoracyjne mogły w średniowiecznej Europie rozpowszechniać się w wyjątkowo dynamiczny sposób.
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli pielgrzymowania stała się stylizowana muszla św. Jakuba – znak duchowej wędrówki człowieka, a zarazem element służący do oznaczania trasy. Muszla nieprzypadkowo stała się znakiem rozpoznawczym wędrowców podążających Camino de Santiago: to atrybut św. Jakuba Starszego, który według tradycji został pochowany w Santiago de Compostela. Jak głosi legenda, jego oblepione muszlami przegrzebków ciało w cudowny sposób wyłowiono z Atlantyku.



Dziewiarskie wersje muszli św. Jakuba. Z lewej strony u góry – skarpety „Camino de Santiago” proj. Nicki Miller (Ravelry)
Wpływ Francji na dziewiarstwo europejskie

Mnisi francuscy z cysterskiego opactwa Sénanque w swojej przyklasztornej hodowli owiec (1990 r.)9
Wg źródeł sami tylko cystersi w okresie średniowiecza posiadali ok. 350 klasztorów w różnych miejscach Europy. Hodowla owiec przy klasztorach nie była niczym dziwnym, większość z nich posiadała własne gospodarstwa. Mnisi i mniszki zajmowali się i rozpowszechniali przędzalnictwo, tkactwo, hafciarstwo, dziewiarstwo, jak również inne rodzaje rzemiosła.
Interesującym zagadnieniem pozostaje pozyskiwanie przędzy w okresie średniowiecza, szczególnie tej odpowiedniej do wyrobu wysokiej jakości tekstyliów, w tym wyjątkowo delikatnych i cienkich wyrobów dziewiarskich, często zdobionych złotogłowiem. Do dziania elementów garderoby najczęściej używano bardzo cienko uprzędzionej wełny, bawełny lub jedwabiu.


Fragment kalendarza z Liturgii Godzin: Miesiąc Czerwiec, źr. Musee de Cluny, Paryż LINK
Czy owce w średniowiecznej Francji strzyżono właśnie tak, jak pokazuje to wyżej zamieszczony obrazek? Śmiem wątpić. Choć przytulanie zestresowanej owieczki wpisuje się w dzisiejsze podejście do dobrostanu zwierząt gospodarczych, trudno sobie wyobrazić, by tego rodzaju czułości okazywały damy dworu w strojach z jedwabiu przetykanego złotymi nićmi. Ilustracja pochodzi z miniatury znajdującej się w średniowiecznym manuskrypcie i przedstawia scenę typową dla iluminowanych kalendarzy wieków średnich i renesansu. Strzyżenie owiec w ówczesnej ikonografii symbolizowało płodność, odnowę i kobiecą zaradność. Bywało również alegorią pracy i pokory lub – jak prawdopodobnie w tym przypadku – idylliczną sceną wiejską, ujętą z perspektywy arystokratycznej wyobraźni. Obfitość złotych detali, bogate barwy i precyzyjnie oddane tkaniny wskazują, że ilustracja pochodzi z księgi stworzonej na zamówienie przedstawiciela wyższych sfer. Jak wiadomo, średniowieczne malarstwo – podobnie jak ówczesne wzornictwo tekstylne – pełne było symboliki i ukrytych znaczeń.
Wpływ francuskiego wzornictwa na tradycje dziewiarskie w Europie był szczególnie widoczny począwszy od późnego średniowiecza i narodzin renesansu, a jego znaczenie utrzymywało się przez kolejne stulecia. Francja przez wieki stanowiła centrum europejskiej kultury tekstylnej. Szczególne znaczenie miały zwłaszcza takie jej regiony jak Normandia, Burgundia oraz Île-de-France , gdzie rozwijały się rzemiosła związane zarówno z produkcją tkanin, jak i dzianin, a charakterystyczne dla nich wzornictwo i ornamentyka wywierały istotny wpływ na kształtowanie technik dziewiarskich w innych częściach Europy. Dziewiarstwo w Europie czerpało więc z francuskiego dziedzictwa nie tylko konkretne motywy dekoracyjne, ale i koncepcję łączenia sztuki użytkowej z symboliką i estetyką wywodzącą się z tradycji dworskiej.
Należy pamiętać, że Francja w okresie średniowiecza stanowiła organizm polityczny i kulturowy o wyraźnie niejednorodnym charakterze. Burgundia przez stulecia funkcjonowała jako odrębne księstwo, a u schyłku średniowiecza jej związki artystyczne i kulturowe były silniej powiązane z Flandrią niż z resztą Królestwa Francji. W przypadku Normandii istotne znaczenie miał wpływ tradycji wikińskiej, która odcisnęła trwałe piętno na lokalnej kulturze. W związku z tym nie sposób mówić o jednolitym modelu oddziaływań kulturowych w średniowiecznej Europie, była to przestrzeń zróżnicowana i podlegająca wielorakim wpływom regionalnym.
Wpływ Francji na dziewiarstwo w Polsce
Francja od stuleci zajmuje szczególne miejsce w polskiej świadomości narodowej. Sympatia Polaków do tego kraju przejawiała się na rozmaite sposoby: szukano w nim schronienia po powstaniach i wojnach, na polskich dworach posługiwano się językiem francuskim, a francuska kuchnia i moda zyskiwały licznych naśladowców. Przesadne kopiowanie stylu ubioru z Francji nie umykało uwadze polskich poetów i pisarzy, którzy czasem starali się to zjawisko ośmieszać i krytykować. Nie można także pominąć znaczenia francuskich uczelni, które przez wieki wykształciły wielu polskich polityków, literatów, naukowców i artystów. Pochodząca z Francji królowa Marysieńka Sobieska, mocno związani z Paryżem Adam Mickiewicz i Fryderyk Chopin czy prowadząca tam swoją działalność naukową Maria Skłodowska-Curie – to tylko najważniejsze przykłady polsko-francuskich powiązań.
W średniowieczu Francja była jednym z głównych centrów kultury europejskiej, a jej wpływ na Polskę już wtedy widoczny był w wielu dziedzinach: od edukacji, religii i sztuki, po prawo, związki dynastyczne i politykę. Warto podkreślić szczególnie silne w tym okresie oddziaływanie francuskiego Kościoła, widoczne m.in. w powstawaniu licznych opactw i klasztorów na ziemiach polskich powiązanych z mnichami z Francji, w tym:
- benedyktynów (np. Tyniec w 1044 r.),
- cystersów (np. Jędrzejów 1140 r., Koprzywnica 1185 r.),
- dominikanów (np. Kraków, 1222 r., Sandomierz 1226 r.),
- franciszkanów (np. Wrocław, 1236 r.).
Wszystkie te wspólnoty zakonne miały mocne powiązania z Francją. Encyklopedja powszechna10, wydana w 1860 r., potwierdza bezpośrednie pochodzenie tynieckich benedyktynów ze słynnego francuskiego opactwa w Cluny
„Fundował tenże król [Bolesław Chrobry] opactwo Benedyktynów na Tyńcu, sprowadziwszy ich z Klunjaku. Kazimierz I, zwany Mnichem, odbudował klasztor tyniecki; zaprowadził Benedyktynów na Szląsku, w Lubuszu nad Odrą, około r. 1044. Mieli oni także opactwo w Mogilnie, w gnieźnieńskiem, założone przez Bolesława Śmiałego r. 1065, osadzone zakonnikami już nie sprowadzanymi z Francyi, ale z Tyńca.”
Pierwszy konwent benedyktynów przybyły do Tyńca miał więc francuskie pochodzenie, a tynieckie opactwo szybko stało się ośrodkiem dalszej ekspansji monastycyzmu na ziemiach polskich. Wraz z zakonnikami przenikała też oczywiście francuska architektura, sztuka, język i obyczaje. Powstawały przyklasztorne szkółki11, rozwijało się także rzemiosło, które szczególnie benedyktyni starali się zaszczepić wśród miejscowej ludności, zgodnie ze swoją dewizą ora et labora – módl się i pracuj. Dobrym przykładem jest tu właśnie Tyniec, gdzie według lokalnej legendy to mnisi nauczyli mieszkańców dziergać na drutach i na szydełku, aby kształtować w nich ducha pracy. Nie znalazłam potwierdzenia tej informacji w źródłach historycznych, dlatego pozostaje ona w sferze ludowych podań, które oczywiście nie muszą być nieprawdziwe. Powielają ten przekaz różne publikacje o Tyńcu:
„Jak nas zapewniają, Benedyktyni, sprowadzeni przez Bolesława Chrobrego, a których klasztor wznosi się niedaleko Tyńca, pierwsi nauczyli wieśniaków szydełkowania”12.
Dziewiarstwo w Tyńcu stanowi interesujący obszar do badań nad historią rzemiosła w Polsce, wymaga jednak dalszej kwerendy źródłowej. Udokumentowany rozwój przypada dopiero na XIX i XX wiek. W tym okresie działalność produkcyjną prowadzili w Tyńcu rzemieślnicy – zarówno polscy, jak i żydowscy – wyspecjalizowani w trykotarstwie. Po II wojnie światowej nastąpiła istotna zmiana w charakterze lokalnej wytwórczości, związana ze zniknięciem rzemieślników żydowskich oraz z upowszechnieniem się mody narciarskiej. Do repertuaru wzorniczego tynieckich wyrobów trafiły wówczas ornamenty inspirowane tradycją norweską, szczególnie widoczne w produkcji rękawiczek. Zjawisko to uległo później zahamowaniu w wyniku polityki wzorniczej prowadzonej przez Centralę Przemysłu Ludowego i Artystycznego „Cepelia”, której kierownictwo dążyło do eliminacji wzorów uznawanych za obce kulturowo i zastępowania ich motywami ludowymi o rodzimym pochodzeniu. Dzisiaj po tynieckim trykotarstwie nie ma żadnego śladu poza kilkoma zdjęciami w archiwum i nielicznymi wzmiankami w publikacjach.


Na zdjęciach:
Rękawice tynieckie.
Trykotarz z Tyńca w czasie pracy nad rękawicami z norweskim motywem Selburose – 1948/49 r.
Średniowieczna architektura europejska przejęła zrodzony we Francji styl gotycki, który z czasem zadomowił się także w Polsce. W XIII wieku francuskie rozwiązania architektoniczne – łuki, przypory, witraże – zastosowano w katedrach w Krakowie, Wrocławiu czy Gdańsku. Równolegle z nowymi stylami w sztuce wprowadzano także normy prawne, oparte na Prawie Gracjana, oraz zwyczaje kanoniczne.

Decretum Gratiani. Domena Publiczna (https://initiale.irht.cnrs.fr/decor/106616).
Wpływy francuskie przenikały na ziemie polskie nie tylko dzięki Kościołowi. Już w XIII wieku Polacy wyjeżdżali na studia do paryskiej Sorbony, skąd przywozili nie tylko wiedzę, lecz także język, obyczaje i kontakty. Podróże duchownych oraz związki rodzinne polskich możnowładców sprzyjały rozpowszechnianiu się wzorców kultury francuskiej, dlatego poszukiwanie źródeł polskiej architektury i sztuki, w tym również sztuki tekstylnej, naturalnie prowadzi nas do Francji.
W świetle najnowszych badań kraj ten jawi się jako kluczowy kierunek dalszych analiz, ponieważ to właśnie stamtąd Europa przejmowała wiele technik dziewiarskich. Nie powinno być to dla nas zaskoczeniem – Paryż od wieków uchodzi za stolicę europejskiej mody, a tym samym za centrum wiedzy, innowacji i inspiracji w zakresie wzornictwa tekstylnego. To tutaj rodziły się nowe style, tu udoskonalano narzędzia i techniki, a lokalne rozwiązania przenikały na dwory i do warsztatów rzemieślniczych całego kontynentu.
Badania nad dziewiarstwem warto więc rozpocząć od przeglądu najstarszych zachowanych eksponatów muzealnych, które pozwalają prześledzić rozwój form i wzorów na przestrzeni stuleci. Równolegle należy sięgnąć do dawnych publikacji, traktatów rzemieślniczych i katalogów wzorniczych, w których utrwalono zarówno praktyczną wiedzę mistrzów, jak i estetyczne ideały epoki. Dopiero połączenie analizy materialnych obiektów z lekturą źródeł pisanych daje pełniejszy obraz tego, jak francuskie techniki dziewiarskie kształtowały oblicze europejskiego rzemiosła tekstylnego.
Przypisy, linki, bibliografia:
- Strona oficjalna Musée de Cluny LINK ↩︎
- Polska nazwa Musée de Cluny brzmi: Narodowe Muzeum Wieków Średnich ↩︎
- Priscilla Lowry, The Secrets of Silk: From textiles to fashion (2003) ↩︎
- LINK ↩︎
- Camino Frances ↩︎
- Irena Turnau, Historia dziewiarstwa europejskiego do początku XIX wieku (1979) ↩︎
- Margaret T. J. Rowe, Medieval Knitting: Evidence from Excavations and Texts, Textile History 5 (1974) ↩︎
- Helen Bennett, Knitted Artifacts in Medieval Scotland, w: Proceedings of the Scottish Textile Society, ed. A. MacGregor (1985) ↩︎
- LINK ↩︎
- LINK ↩︎
- Antoni Karbowiak, Dzieje wychowania i szkół w Polsce w wiekach średnich (1898) ↩︎
- Leon Papajski, Rola Żydow w dziejach Polski (1937) ↩︎

1 Comment